2013/10/16

jessy

Now, i will tell you a secret. Babette has a sweetheart. He is a respectable English gentleman and his name is not Jessy.
Bacon, beans & eggs for breakfast. Never brown after six. Treacle sponge pudding any time. The Stones all the time. But, he is not with Babette right now. He can't stand the rain. Or, maybe he avoids Babette's previctorian vocaleses? On rainy days and mondays, he wears exclusively Gucci shirts. When he visits Southern California, he wears only Paul Smith suits. 'The local boy', he says. Local. Just like Jessy.
Babette & Jessy wear vintage, re-fixed by Babette, english tweed pants and vest, italian old-gold lace shirt, woolen jacket and two ties. One of them is a fake Burberry by Florence&Fred. The other one is a genuine scottish tartan by Glenmist. Lovely suede boots are getting wetter & wetter, while Babette and Jessy smell english roses in the rain.
Dziś puszczę parę. Babette ma parę. Jest nią pewien, dziwny pan z Albionu, który na imię ma inaczej. W deszczu się rozpuszcza. Na wietrze kruszeje. Od śpiewu Babette pęka. 'Shut up darling, 'cause  i oszaleję'. Dziś go nie ma w ogrodzie, gdyż przebywa na Dalekim Wschodzie. Bekon, fasola i  jajo sadzone, nigdy nie weźmie Babette za żonę. Myślicie, że dziwny jest ten pan z Albionu? British nieboraczek? Cóż, ja nie znam  bardziej wytwornego  fana Keitha i Mickiego, w koszulinach od Gucciego.
Babette i Jessy mokną  w odpicowanych przez Babette, spodniach oversized i kamizelce vintage z angielskiego tweedu. Bluzka koronkowa, włoska, w kolorze starego złota jest boska. Żakiet w jodełkę jest całkiem porządnie wykończony. Dwa krawaty, w tym drugi wełniany ze Szkocji. Botki zamszowe naciągają. A oni wąchają angielskie róże!